^ Powrót na górę

 

 

Rocznica śmierci sieradzkich zakładników

Rozmiar tekstu:

zakladnicy
Rozstrzelanie 20 przedstawicieli elity przedwojennego Sieradza jest jednym z najtragiczniejszych wydarzeń w najnowszej historii miasta, a 14 listopada to jedna z najsmutniejszych rocznic, jakie obchodzimy co roku – powiedział wicestarosta sieradzki Marek Kanicki nad grobem Sieradzkich Zakładników.

W poniedziałek 14 listopada na cmentarzu parafialnym w Sieradzu spotkała się grupa m.in. harcerzy i samorządowców. Z inicjatywy sieradzkiego hufca Związku Harcerstwa Polskiego złożyła kwiaty na grobie 20 sieradzan, rozstrzelanych tego samego dnia 77 lat temu. – Niemcy pokazali polskiemu społeczeństwu, że skoro mogą bezkarnie zamordować ludzi najważniejszych, mogą z podbitym narodem zrobić właściwie wszystko – mówił wicestarosta sieradzki Marek Kanicki. – Taki był plan najeźdźcy: pozbawić organizm głowy. Podobne akcje w pierwszej fazie okupacji zostały zorganizowane również w innych miastach. W samej tylko Łodzi wymordowano w tym czasie 200 intelektualistów, urzędników i działaczy społecznych – dodał Jerzy Kowalski, dyrektor Muzeum Okręgowego w Sieradzu.

Dokładnie 77 lat temu, 14 listopada 1939 r. na cmentarzu żydowskim w Sieradzu Niemcy rozstrzelali 20 mieszkańców Sieradza. Ich aresztowanie kilka dni wcześniej okupant tłumaczył koniecznością prewencyjnego zapewnienia spokoju w bardzo ważnym dla Polaków dniu 11 listopada. Był to jednak tylko pretekst.

Od pierwszych dni września 1939 roku, by sparaliżować mieszkańców strachem i odebrać im nadzieję na możliwość podjęcia jakiegokolwiek oporu, wśród bezbronnej ludności cywilnej zajętych terenów Niemcy wprowadzili bezwzględny terror: nieuzasadnione niczym aresztowania, rozstrzeliwania, egzekucje. Jan Milczarek w publikacji „Zbrodnie Wehrmachtu w powiecie sieradzkim w 1939 r.” podaje, że na terenie powiatu sieradzkiego na początku wojny żołnierze niemieccy zamordowali 430 osób.

Aresztowania odbywały się w sposób typowy dla Niemców – według z góry ułożonego planu. Sens tych działań najlepiej oddaje fragment opowieści Karoliny Lanckorońskiej, działaczki ruchu oporu ze Stanisławowa, z okresu po aresztowaniu jej przez Niemców. Wspominając rozmowę z Hansem Kruegerem, słynącym z bezwzględności szefem gestapo w Stanisławowie, przetoczyła ona taką oto jego wypowiedź: „Przecież my, kiedy wkraczamy, zawsze mamy już gotowe spisy tych osób, które mają być aresztowane. To zawsze tak jest”.

Dokładnie tak było w Sieradzu. Pierwsza fala aresztowań nastąpiła 8 listopada. Tego dnia wyciągnięto z domów i odprowadzono do miejscowego więzienia 15 osób – urzędników, nauczycieli, pracowników sądownictwa, a także naczelnika więzienia. Po kolejnych Niemcy przyszli już 9 listopada. Wtedy za więzienne mury trafiło 39 osób (w większości Żydów). 11 listopada dodano do nich jeszcze 8 sieradzan. Łącznie więc w bliskich okolicach rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości aresztowanych zostało 62 mieszkańców regionu sieradzkiego (32 Polaków i 30 Żydów): prawników, urzędników, księży, policjantów, nauczycieli, lekarzy, kupców i rzemieślników.

Kurt Abramowski, komendant policji porządkowej w Sieradzu (Schutzpolizei) tłumaczył aresztowania koniecznością prewencyjnego odseparowania osób mogących wszczynać rozruchy w związku z 11 listopada. Skoro chodziło o prewencję, można się było domyślać, że po tej dacie zatrzymani zostaną zwolnieni. Jednak to, co stało się trzy dni później wyraźnie wskazuje na fakt, że data 11 listopada była tylko pretekstem do ludobójstwa. Historyk Jan Pietrzykowski zauważył, że w okolicach tej daty aresztowań i mordów na polskiej inteligencji było na okupowanych terenach więcej, co wygląda na zorganizowaną akcję.

Dzień 11 listopada minął w Sieradzu bardzo spokojnie, nie było żadnych oznak oporu, żadnych patriotycznych akcentów. 12 listopada naczelnikowi więzienia polecono zwolnić dziewięć osób i w tym samym czasie zapadła decyzja o rozstrzelaniu 20 spośród więzionych sieradzan. Józef Szubzda przypuszcza, że listę skazanych przeznaczonych na eksterminację ustalono w oparciu o charakterystykę działalności polityczno-społecznej (źródło: J. Szubzda, J. Pietrzak, „Sieradzcy zakładnicy”, Sieradz 2011).

Miejscem kaźni był cmentarz żydowski (przy dzisiejszej ul. Zakładników), gdzie tuż przed egzekucją zagnano grupę Żydów do kopania głębokiego dołu. Tymczasem w więzieniu zorganizowano apel, podczas którego wyselekcjonowano więźniów do rozstrzelania. Jeden z osadzonych, którzy zostali w więzieniu (Jan Plewiński) wspominał po wojnie, że zebraną grupę załadowano na ciężarówkę, mówiąc, że są wywożeni do pracy (źródło: J. Pietrzykowski, „Walka i męczeństwo”, Warszawa 1981). Było ich 21, jednak jednego ze skazanych tuż przed umieszczeniem na ciężarówce cofnięto z powrotem do celi. Osobą, która wtedy cudem uniknęła śmierci, był Rudolf Weinert, Austriak z pochodzenia.

Weinert był nauczycielem, ukończył seminarium nauczycielskie w Krakowie. W 1915 r. został zmobilizowany i skierowany na front wschodni. Stamtąd w roku 1919, a więc niemalże prosto z frontu, trafił do Sieradza i rozpoczął pracę jako nauczyciel. – Miał zamiłowanie do archeologii, jak zresztą wielu międzywojennych nauczycieli. Weinert prowadził badania w okolicach Sieradza. Dokonał wielu interesujących odkryć, które jednak, ponieważ w mieście nie było muzeum, trafiły m.in. do Łodzi i Krakowa. Dopiero później, w latach 30., zaczęto je gromadzić na miejscu – opowiadał archeolog Marek Urbański podczas spotkania w Muzeum Okręgowym, poświęconego działalności Weinerta. Władze niemieckie oszczędziły go ze względu na pochodzenie i mianowały kustoszem sieradzkiej placówki muzealnej. Postawiły mu jednak warunek, na który przystał: musiał podpisać volkslistę.

Pozostałych 20 zakładników zwieziono na cmentarz. Tu rozegrał się scenariusz znany z opisów setek mniejszych i większych miejsc kaźni na terenach okupowanych czy to przez Niemców, czy to przez Rosjan: podprowadzenie do krawędzi dołu i strzał z bliskiej odległości w potylicę. Egzekucji dokonywał osobiście Kurt Abramowski. Po jej zakończeniu nakazano Żydom ułożenie zwłok i zasypanie dołu. Lista rozstrzelanych przez Abramowskiego osób wygląda następująco:

– Eliasberg Miron, lekarz okulista,

– Fulko Antoni, funkcjonariusz policji państwowej,

– Gałka Eugeniusz, instruktor straży pożarnej,

– Gałka Tadeusz (syn Eugeniusza), uczeń gimnazjum w Sieradzu,

– Geniusz Bronisław, naczelnik więzienia,

– Góreczny Zygmunt, nauczyciel,

– Kierociński Stanisław, naczelnik kasy skarbowej,

– Klinkawski Tomasz, emeryt, dawny sekretarz inspektoratu szkolnego,

– Malinger Stanisław, kierownik sądu grodzkiego,

– Mąkowski Ignacy, były burmistrz Sieradza,

– Piotrowicz Franciszek, nauczyciel,

– Rosenkrantz Israel, technik dentystyczny,

– Sobiech Władysław, sędzia sądu grodzkiego,

– Sołhaj Marian, kierownik szkoły,

– Stawarz-Szczyrzycki Stefan, dyrektor gimnazjum,

– Stefaniak Stefan, funkcjonariusz policji państwowej,

– Świniarski Józef, prezes resursy rzemieślniczej,

– Trojanowski Antoni, urzędnik więzienny,

– Wojciechowski Stanisław, urzędnik powiatowy,

– Wyganowski Edmund, obrońca sądowy.

Ludzie ci znani byli w Sieradzu z działalności społecznej i pracy dla dobra miasta. Wielu z nich pełniło wysokie funkcje w aparacie administracyjnym, w oświacie, służbach państwowych i organizacjach (harcerstwo, Ochotnicza Straż Pożarna, Związek Byłych Ochotników Armii Polskiej, Związek Peowiaków, Związek Strzelecki, Związek Legionistów).

Ciała zakładników przeleżały w zbiorowej mogile przez całą wojnę. Pod koniec października 1945 r. specjalnie powołany komitet społeczny przeprowadził ich ekshumację. Wykazała ona, że tylko osiem pierwszych ciał była ułożona, reszta została zasypana tak, jak upadła po strzale w tył głowy. Ofiarom nie zabrano przedmiotów osobistych. Zabici mieli przy sobie legitymacje i dokumenty, co ułatwiło identyfikację zwłok przy ekshumacji.

25 października 1945 odbył się pogrzeb zakładników. W ostatniej drodze zamordowanym towarzyszyły tysiące sieradzan. Po mszy żałobnej w kolegiacie, kondukt przeszedł ul. Kolegiacką, Rynkiem, Kościuszki, Wojska Polskiego na cmentarz parafialny, gdzie trumny złożono w zbiorowej mogile obok grobu sieradzkich kapłanów. W 1961 r. na grobie zakładników postawiono pomnik według projektu Jana Matusiaka. Każdego roku w okolicach 1 i 14 listopada palą się pod nim dziesiątki zniczy – dowód pamięci sieradzan.

Znicze zapłonęły także w 77. rocznicę śmierci zakładników. Zapaliły je: Hanna Krawczyk, dyrektor Powiatowej Biblioteki Publicznej w Sieradzu oraz Wiesława Sujecka, prezes sieradzkiego oddziału Polskiego Towarzystwa Turystyki Krajoznawczej. W imieniu samorządu Powiatu Sieradzkiego kwiaty na grobie zamordowanych sieradzan złożył wicestarosta Marek Kanicki. Miasto Sieradz reprezentowali: sekretarz Jarosław Trojanowski i naczelnik Wydziału Spraw Społecznych Urzędu Miasta Jadwiga Maciejewska. Wartę przy grobie pełnili sieradzcy harcerze.

T.O.

1  2

3  4

5  6

7  8

9  10

12  13

14  15