^ Powrót na górę

 

 

Wspomnienie o Marii Kodjaszewskiej

Rozmiar tekstu:

muzeum
W zawodzie nauczyciela przepracowała 50 z 72 lat swojego życia, wśród jej wychowanków jest więc kilka pokoleń przed- i powojennych mieszkańców Sieradza. I Liceum Ogólnokształcącym im. Kazimierza Jagiellończyka do tej pory przechowuje pamiątki po niej. Mowa o Marii Józefie Kodjaszewskiej.

Uczyła geografii, geologii, astronomii, a we wczesnym okresie pracy podobno też języków obcych – francuskiego i niemieckiego. – Przed wojną wygłaszała prelekcje dla żołnierzy 31. Pułku Strzelców Kaniowskich, prawdopodobnie prowadziła też zajęcia dla żołnierzy analfabetów. Była sekretarzem sieradzkiego oddziału Ligi Morskiej i Kolonialnej. W czasie wojny prowadziła tajne nauczanie, należąc do komisji maturalnej, organizującej konspiracyjne egzaminy dojrzałości – mówi Mirosław Paszkowski, były dyrektor sieradzkiego I LO, który na spotkaniu w Muzeum Okręgowym w Sieradzu przybliżył postać Marii Kodjaszewskiej.

Do wybuchu wojny pracowała w Prywatnym Koedukacyjnym Gimnazjum Filologicznym w Sieradzu. Potem Niemcy przenieśli ją do Sędziszowa koło Jędrzejowa, ale w 1945 r. wróciła do swojej dawnej szkoły.

– Mieszkała w domu przy ul. Armii Czerwonej, obecnie jest to ul. Jana Pawła II 41. Budynek ten stoi do dziś, jest w nim przedszkole. W Latach 70. miał zostać wyburzony, bo architekt wojewódzki chciał na jego miejscu zbudować wieżowiec. Pomysłu tego jednak nie zrealizowano. Zmarła w 1969 r. – opowiada Mirosław Paszkowski.

Profesor nauk medycznych Halina Pilawska wspomina, że na lekcjach geografii z Marią Kodjaszewską wpadała w panikę, gdy trzeba było szukać na mapie dopływów rzek. Inny jej uczeń Zbigniew Boras uszczegóławia: – Żeby było trudniej, odpytywany uczeń stał tyłem do mapy. Po usłyszeniu nazwy dopływu, należało odwrócić się i natychmiast go pokazać.

Maria Kodjaszewska uchodziła za surowego i wymagającego, choć sprawiedliwego nauczyciela. Prywatnie była osobą samotną, takie przynajmniej sprawiała wrażenie. Z przytoczonych przez Mirosława Paszkowskiego wspomnień jej dawnych uczniów, wyłania się obraz wrażliwego człowieka:

„Na jej lekcjach wpadałam zwykle w popłoch, gdy musiałam szukać na mapie jakichś dopływów Wisły lub innych rzek” (Halina Pilawska).

„Wymagająca, surowa, ale sprawiedliwa i wyrozumiała. Pasją jej było wychowywanie młodzieży. Ujrzawszy zerwane na łące kwiaty, powiedziała: polne kwiaty i wakacyjna miłość więdną w mieście. Pani profesor była doskonałym obserwatorem i psychologiem. Wyczuwała nastroje” (Zygmunt Gonera).

„Uczyła nas sztuki życia. To podczas wycieczek pokazywała, jak ładnie zachować się przy stole, jak się umyć w prymitywnych warunkach. Mówiła nam, żebyśmy uczyły się grać w brydża – bo przychodzi taki okres w życiu kobiety, że już nie proszą jej do tańca. Wtedy jest atrakcyjna jako partnerka do gry” (Elżbieta Misiak-Bremer).

T.O.

1  2

4  5

6  7

8  9

10  11

12  13