^ Powrót na górę

 

 

Michał Rusinek: Szymborska do końca była sobą

Rozmiar tekstu:

pbp
Po otrzymaniu Nobla Wisława Szymborska bardzo chciała pozostać sobą, żeby broń Boże nikt nie pomyślał, że woda sodowa uderzyła jej do głowy. Tymczasem otoczenie z dnia na dzień zaczęło traktować ją jak osobistość – wspominał jej były sekretarz Michał Rusinek podczas czwartkowego spotkania w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Sieradzu.

Wisława Szymborska nie była celebrytką (w latach 90. nie istniało jeszcze to słowo, ale istniało określane nim zjawisko), choć mogłaby nią być. Przyznanie jej Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 1996 r. było przełomem o trudnych do przewidzenia skutkach. Spotkania, konferencje, odczyty, wystąpienia – propozycje zaczęły się mnożyć w tempie przekraczającym fizyczne możliwości poetki. Samej korespondencji dostawała tyle, że listonosz przynosił ją w… wiadrach. Dlatego konieczne stało się zatrudnienie kogoś do obsługi tego wszystkiego. Znajoma prof. Teresa Walas, literaturoznawca z Uniwersytetu Jagiellońskiego, poleciła jej młodego polonistę, kończącego właśnie studia na UJ. Tak Michał Rusinek został sekretarzem noblistki. Był nim aż do jej śmierci w 2012 r.

Szymborska do końca pozostała sobą. Nie lubiła rozgłosu, w mediach mało ją było widać. Natarczywemu dziennikarzowi proszącemu o wywiad powiedziała, że udzielała już wywiadu w 1976 r. i od tego czasu nie ma nic nowego do powiedzenia. Wywiad był dla niej najtrudniejszą i najmniej lubianą formą kontaktu z otoczeniem.

– Kiedy ktoś zadawał Szymborskiej pytanie, na które nie umiała odpowiedzieć, mówiła: nie wiem, ale napiszę o tym wiersz. Później, gdy już jej nie było, a ktoś pytał mnie, jaka była Wisława Szymborska, odpowiadałem: nie powiem, ale napiszę o tym książkę – mówił Michał Rusinek. Wspomnienia o noblistce gość PBP zawarł w książce „Nic zwyczajnego”, która w trakcie spotkania rozeszła się w błyskawicznym tempie.

T.O.

1  2

3  4

5  6

7  8

9  10

11  12

13  14

15  16

17  18