^ Powrót na górę

 

 

Arkadiusz Lorenc. Podróż śladami Witkacego

Rozmiar tekstu:

pbp
Powiatową Bibliotekę Publiczną w Sieradzu odwiedził Arkadiusz Lorenc, językoznawca, dziennikarz i podróżnik, pochodzący z gminy Zadzim absolwent sieradzkiego I Liceum Ogólnokształcącego im. Kazimierza Jagiellończyka. Tematem spotkania była podroż do Sri Lanki.

Nie była to pierwsza wizyta Arkadiusza Lorenca w PBP. Ponad sześć lat temu – w kwietniu 2010 roku – wziął udział w spotkaniu zorganizowanym przez Koło Literackie „Anima”. – W jakimś sensie jest to mój wychowanek, dlatego cieszę się, że realizuje swoje literackie zainteresowania – powiedziała Maria Duszka, założycielka „Animy”.

Kanwą opowieści podróżnika była inna podróż: w 1914 do Sri Lanki (wówczas Cejlonu) przybył Stanisław Ignacy Witkiewicz, który ten egzotyczny kraj zwiedzał w towarzystwie przyjaciela – Bronisława Malinowskiego. – Tytuł mojego wystąpienia brzmi „Cejlon – śladami Witkacego”, ale nie do końca jest tak, że podróżowałem dokładnie tą samą trasą co on. Łączą nas jednak wrażenia, niekoniecznie zgodne z tym, czego się po dawnym Cejlonie można spodziewać. Gdy Witkacy zszedł z pokładu statku, zaskoczył go uciążliwy upał, brud, insekty i dzikie zwierzęta. Spodziewał się pięknych, romantycznych widoków, dlatego czuł się rozczarowany. Takie samo odczucie miał Bronisław Malinowski, który jako antropolog wiedział, co mówi – mówi Arkadiusz Lorenc.

Wspomnienia ze Sri Lanki rozpoczęła wojenna retrospekcja, ubarwiona cytatami z książki „Do dziś liczymy zabitych” Francesa Harrisona. – O tym bardzo krwawym konflikcie wiadomo niewiele, bo środki masowego przekazu niemal wcale nie podejmują tego tematu. Mało kto słyszał o śmierci 40 tys. cywili zabitych w bratobójczej wojnie domowej i o dramacie tysięcy uchodźców koczujących nad brzegiem bajecznie pięknego oceanu. Wspomnienia o tamtych wydarzeniach są wciąż bardzo żywe, działy się w końcu niedawno, zaledwie siedem-osiem lat temu – opowiada gość PBP.

Wojna domowa w Sri Lance miała podłoże etniczne. Stanowiący większość buddyjscy Syngalezi, po przejęciu władzy w kraju pod koniec lat 40. XX wieku zaczęli uciskać hinduistyczną tamilską mniejszość, m.in. zakazując używania języka tamilskiego w sytuacjach oficjalnych. Wówczas też zmieniona została nazwa państwa – z Cejlonu na Sri Lankę. W połowie lat 70. coraz bardziej dotkliwy ucisk doprowadził do powstania organizacji terrorystycznej o nazwie Tamilskie Tygrysy, domagającej się utworzenia niepodległego państwa Tamilów. Tu zaczyna się historia konfliktu, który po zawieszeniu broni w 1983 r. odżył na nowo w latach 2008-2009. Wówczas wojska rządowe przeprowadziły zmasowaną ofensywę, doprowadzając do zdziesiątkowania Tamilskich Tygrysów i złożenia przez nich broni. To z tego okresu pochodzą wspomnienia zawarte w książce „Do dziś liczymy zabitych”.

Prelekcję Arkadiusza Lorenca wzbogaciły zdjęcia z podróży.

T.O.

1  2

3  4

5  6

7  8

9  10

11  12