^ Powrót na górę

 

 

Powieść a ekranizacja. Spotkanie z Wiesławem Kotem

Rozmiar tekstu:

pbp
Z okazji przypadającego w tym roku 150-lecia urodzin Władysława Stanisława Reymonta, Powiatowa Biblioteka Publiczna w Sieradzu zaprosiła do siebie pisarza i publicystę Wiesława Kota. Tematem spotkania były ekranizacje „Ziemi obiecanej” i „Chłopów”.

Obie części wykładu ilustrowane były fragmentami filmów, a opowieści nie tworzyły tylko fakty dotyczące ekranizacji. Nie zabrakło ciekawostek z planu filmowego i opowiastek przybliżających szczegóły pracy Reymonta nad jego dziełami. – „Wyjednałem więc pozwolenie, że mi pozwolono stanąć przy maszynie i pracować. Kilka pierwszych dotknięć już mi otworzyły nowe światy poznania. Wiedziałem już, jaki rodzaj uwagi musi robotnik w sobie wypracować, jakie wiedzę inteligencji wyostrzać” – mówił Wiesław Kot, cytując wspomnienia Reymonta o przygotowaniach do pisania „Ziemi obiecanej”.

Po podpisaniu z firmą wydawniczą Gebethnera i Wolfa umowy na powieść o Łodzi, w 1896 r. pisarz zamieszkał w tym mieście i rozpoczął gromadzenie materiałów o włókienniczej metropolii. W Łodzi gruby zeszyt i ołówek towarzyszyły mu podczas wędrówek po mieście. Obdarzony znakomitą pamięcią wzrokową, notował najdrobniejsze szczegóły wyglądu ulic, wystroju domów i ubiorów. Oczywiście Reymont chciał jak najlepiej wywiązać się z umowy, ale nie tylko o to chodziło. – Przyszły noblista doskonale rozumiał, że oto znajduje się w przełomowym momencie kariery i albo napisze powieść, która postawi go w pierwszym szeregu pisarzy, albo pozostanie autorem średnim – twierdzi Wiesław Kot.

Ukazaniu się „Ziemi obiecanej” w 1899 r. towarzyszył skandal. Carska cenzura wykreśliła z powieści 100 stron. Zdaniem Reymonta, zrobiła to za namową łódzkich fabrykantów, którzy nie żałowali łapówek. Z powieści zniknęły fragmenty obrażające przemysłowców. Niezwykle wierne odtworzenie niektórych postaci spowodowało poruszenie, zwłaszcza wśród właścicieli fabryk. Wiesław Kot: – Mało kto w Polsce w ogóle wiedział, jak tę powieść czytać. Gdy w Europie Zachodniej faktem stały się narodziny cywilizacji przemysłowej, rodzące się na ziemiach polskich ośrodki przemysłowe traktowano jako dziwaczną narośl, obcą tradycyjnej polskiej kulturze ziemiańskiej. Reymont pokazuje, jak narodziny przemysłu wyostrzają dysproporcje i ekonomiczne nierówności. Przyczynia się do tego brak stabilizacji finansowej: pieniądz łatwo i szybko przechodzi z rąk do rąk, niespodziewanie wyrastają nowe fortuny, inne gwałtownie upadają.

Ekranizacja „Ziemi obiecanej” ujrzała światło dzienne w roku 1975, ale scenariusz był gotowy już w 1968. Jego autor Andrzej Wajda wspomina, że na przeszkodzie realizacji stały inne filmy i premiery teatralne. Kręcenie zdjęć rozpoczęło się wiosną i trwały przez całe lato 1974 r. Jesień upłynęła na montażu. Efekt finalny publiczność zobaczyła 21 lutego 1975. Gdy film dotarł za ocean, Amerykanie chwycili się za głowę twierdząc, że wzniesienie tak gigantycznych dekoracji musiało kosztować fortunę. Trudno im było zrozumieć, jak niewiele zmieniło się w niektórych kwartałach Łodzi od czasów fabrykantów.

Film nominowano do Oscara, ale nagrody nie zdobył, bo został uznany za antysemicki. – Gdy reżyser pojawił się w Stanach, by promować swoje dzieło, spotkał się z nader chłodnym przyjęciem. Na konferencjach prasowych dziennikarze nie interesowali się filmem jako takim, tylko nieustannie wypytywali o kwestię polskiego antysemityzmu. Byli przekonani, że postacie żydowskich fabrykantów są celowo skarykaturyzowane i że reżyser z nich szydzi i to ich obwinia za nędzę polskiego robotnika. Wajda zrozumiał szybko, iż fatalna atmosfera, jaska narosła wokół filmu, spowoduje, że nie będzie on traktowany jako poważny kandydat – opowiada Wiesław Kot.

Mniej wybitną, ale również znaczącą ekranizacją byli „Chłopi” w reżyserii Jana Rybkowskiego. Powieść powstawała około 10 lat, przy czym pracę pisarza przerwał wypadek kolejowy w 1900 r. Poturbowany Reymont musiał się poddać leczeniu i przerwa ta pomogła mu nabrać dystansu do gotowego już pierwszego tomu („Jesień”) dzieła. Ten dystans był na tyle duży, że gdy Reymont przeczytał tę pierwszą część „Chłopów”, spalił ją, uznając za zbyt słabą i zaczął pisać od nowa.

Podobnie jak „Ziemia obiecana”, „Chłopi” również wywołali skandal, tym razem natury moralnej. Gdy na łamach „Tygodnika Ilustrowanego” ukazały się pierwsze odcinki powieści, setki czytelników odsyłały numery pisma do redakcji, żądając zwrotu kosztów prenumeraty. – „Chłopi” zostali uznani za utwór bezbożny, brutalny i niemoralny. Na szczęście redakcja pisma nie ujęła się pod presją czytelników i, mimo znacznych strat, wydrukowała powieść w całości – mówi Wiesław Kot.

Opowieść o „Chłopach” na ekranie zakończyła ciekawostka z pogranicza filmowej wpadki: w ostatniej scenie, w lewym górnym rogu ekranu widać w oddali przejeżdżającego szosą żółtego małego fiata. Jest to już scena po korekcie, bo przed nią za leżącą na ziemi Jagną powoli sunął nie jeden, a trzy maluchy.

Spotkanie z Wiesławem Kotem odbyło się w ramach projektu „Drogowskazy Literackie”, na który PBP pozyskała dotację z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

T.O.

1  2

3  4

5  6

7  9

10  11

12  13