^ Powrót na górę

 

 

Był taki statek. Opowieść o pływającym „Sieradzu”

Rozmiar tekstu:

muzeum
Kto pamięta, że od 1978 r. po morzach i oceanach świata pływał statek o nazwie „Sieradz”? O fakcie tym podczas spotkania w Muzeum Okręgowym przypomnieli: Danuta Kierocińska, matka chrzestna „Sieradza”, Michał Kłos i Mirosław Paszkowski.

„Sieradz” był jednym z kilku masowców, zamówionych przez Polskę w Wielkiej Brytanii w 1977 r. Zbudowała go stocznia Scotstoun Marine Ltd. w Glasgow dla spółki Polsko-Brytyjskie Przedsięwzięcie Żeglugowe. – Wracając z niemieckiego Guben, gdzie omawiałem szczegóły współpracy z tym miastem partnerskim, pojechałem do Szczecina, by odwiedzić przyjaciela, dawnego znajomego pochodzącego z podsieradzkiej Dąbrowy Wielkiej. Tenże przyjaciel, Henryk Koper, był szefem gabinetu dyrektora generalnego Polskiej Żeglugi Morskiej, pana Ryszarda Kargera. Spotkanie z najwyższymi władzami PŻM miałem więc ułatwione. Podczas rozmowy dyrektor wspomniał, że niebawem ze Szkocji przypłyną nowe statki, którym trzeba będzie nadać imiona i nic nie stoi na przeszkodzie, by jeden z nich nazywał się „Sieradz” – mówi Michał Kłos, były prezydent miasta.

W PŻM postanowiono, że seria dziewięciu nowych transportowców otrzyma nazwy starych polskich miast. Stąd po morzach pływał nie tylko „Sieradz”, ale również m.in. „Wieluń”, „Bolesławiec”, „Gniezno”, „Wyszków” i „Malbork”.

Matką chrzestną „Sieradza” została Danuta Kierocińska, działaczka społeczna, wiceprzewodnicząca Miejskiej Rady Narodowej. Chrztu, czyli symbolicznego rozbicia butelki szampana o burtę statku, dokonała 30 listopada 1978 r. w stoczni w Glasgow. – Pamiętam ogromne zdenerwowanie. Wcześniej nie bywałam nigdzie na salonach, a poza służbowym pobytem w Wietnamie również i za granicę nie jeździłam. A tu wkoło sami ważni ludzie, podniosła atmosfera i piękna oprawa. I w samym środku tego wszystkiego ja i moje myśli: czy butelka na pewno się rozbije? a jeśli nie, to co wtedy? Wśród marynarzy krążył przesąd, że jeżeli butelka z szampanem podczas chrztu nie pęknie, statek czeka nieszczęście – wspomina Danuta Kierocińska.

„Sieradz” służył dzielnie przez 36 lat, z czego 22 pod polską banderą. W 2000 r. zmienił ją na maltańską. Było to tuż po przekazaniu go spółce PŻM Polmico, z której następnie został sprzedany japońskiej firmie Toyama. Wówczas też na burcie statku pojawiła się jego nowa nazwa: TKB Takano. Wiadomo, że w 2010 dawny „Sieradz” pływał na Dalekim Wschodzie pod banderą kambodżańską jako JB Rubin, a dwa lata później jako Orion Nebula. W internecie można znaleźć informację, iż jeszcze w 2014 r. masowiec pływał po Morzu Żółtym. W tym samym roku stał przycumowany w jednej z chińskich zatok, oczekując na złomowanie.

T.O.

1  2

3  4

5  6

7  8

9  10

11  12

13  14

15  16

17  18

19  20

21  22

23  24