^ Powrót na górę

 

 

Jan Pietrzak opowiedział o Wojciechu Paszkiewiczu

Rozmiar tekstu:

muzeum
Muzeum Okręgowe w Sieradzu zorganizowało spotkanie z regionalistą Janem Pietrzakiem. Bohaterem jego opowieści był Wojciech Paszkiewicz. Ten pochodzący z okolic Sieradza lotnik zginął we Włoszech pod koniec II wojny światowej.

Wojciech Paszkiewicz był mało znaną postacią w dziejach regionu. I taką by pewnie pozostał, gdyby nie sieradzka Miejska Rada Narodowa. Organ ten w 1980 r. postanowił uczcić pamięć o lotniku, nadając jego imię głównej ulicy wsi Herby, wcielonej niedawno do miasta. Niedaleko znajduje się miejscowość Mokre Wojsławskie, w której w 1899 r. przyszedł na świat Wojciech Paszkiewicz.

Przyszły pilot balonowy i nawigator samolotów transportowych związał swoje życie z mundurem jeszcze jako uczeń gimnazjum w Zduńskiej Woli. – Dla młodych mężczyzn pochodzenia chłopskiego były wtedy tylko dwie drogi do kariery: wojsko albo seminarium duchowne. Być może wpływ na taki, a nie inny wybór Paszkiewicza miał fakt, że wiosną 1914 r. na polach podsieradzkiej Męki wylądował balon z oficerami armii niemieckiej. Niewykluczone, że kilkunastoletni Wojtek był świadkiem tego wydarzenia – opowiada Jan Pietrzak. W lipcu 1920 r. Paszkiewicz wraz z grupą kolegów gimnazjalistów odpowiedział na apel skierowany do młodych mężczyzn, aby zgłaszać się na ochotnika do walki z nacierającymi w kierunku stolicy bolszewikami.

Kilka lat po wojnie Wojciech Paszkiewicz rozpoczął kurs aplikacyjny przy Batalionie Balonowym w Toruniu i w nim – już po ukończeniu szkolenia – podjął służbę jako porucznik obserwator balonowy. W kolejnych latach, do wybuchu II wojny światowej, piął się po szczeblach kariery zawodowej – aż do dowódcy 3. kompanii balonów zaporowych. W drugiej połowie lat 30. startował w Krajowych Zawodach Balonów Wolnych. – Należał do najlepszych pilotów balonowych w kraju. We wrześniu 1939 r. we Lwowie miały się odbyć słynne międzynarodowe zawody balonowe o puchar Gordona Bennetta. Paszkiewicz miał w nich wystartować i wymieniany był w gronie potencjalnych zwycięzców. Nic z tego nie wyszło, wybuchła wojna – mówi regionalista.

Po klęsce kampanii wrześniowej przedostał się do Francji, a potem do Anglii, gdzie został przeszkolony na nawigatora. Skierowano go do Włoch, a dokładnie do 1586. eskadry specjalnego przeznaczenia w Brindisi (służyli w niej wyłącznie ochotnicy). Jednostka ta wykonywała najtrudniejsze zadania, otoczone największą tajemnicą. Samoloty eskadry latały nad okupowaną przez Niemców Polskę, gdzie zrzucały broń i materiały wybuchowe dla partyzantów Armii Krajowej. To na pokładach ich maszyn do kraju docierali przeszkoleni w Anglii specjaliści zwani „Cichociemnymi”, których celem było organizowanie oddziałów partyzanckich i działań dywersyjnych przeciw Niemcom. Eskadrę z czasem przekształcono w samodzielny dywizjon, a później, gdy jego samoloty latały na pomoc powstańcom warszawskim, przemianowano na dywizjon Obrońców Warszawy.

Kapitan Paszkiewicz nie doczekał wybuchu powstania. 5 stycznia 1944 r. wieczorem jego czterosilnikowy „Liberator” wystartował do kolejnego lotu nad Polskę, z którego nie wrócił. Maszyna rozbiła się niedaleko miasta Villa Castelli. Przyczyną katastrofy było oblodzenie. Zginęła w niej nie tylko cała załoga „Liberatora” z dowódcą kpt. Wojciechem Paszkiewiczem, ale również pięcioosobowa włoska rodzina, na której dom spadł samolot.

T.O.

1  2

3  4

5  6

7  8

10  11

12  13

14  15