^ Powrót na górę

 

 

Trylogia Grzesiuka bez cenzury

Rozmiar tekstu:

pbp
Powiatową Bibliotekę Publiczną w Sieradzu odwiedził Michał Nalewski, redaktor prowadzący serię wznowień autobiograficznych powieści Stanisława Grzesiuka, barda przedwojennej Warszawy. Trylogia „Pięć lat kacetu”, „Boso, ale w ostrogach” i „Na marginesie życia” ukazała się w tym roku nakładem wydawnictwa „Prószyński i S-ka”.

Książki Grzesiuka zawsze były hitami wydawniczymi. – Gdy w 1958 r. ukazała się pierwsza część trylogii, „Pięć lat kacetu”, opowiadająca o pobycie autora w obozach koncentracyjnych, wspomnienia o okropnościach wojny były jeszcze wśród Polaków świeże. Żyło sporo osób, którym udało się przetrwać to piekło i nie na rękę im było ujawnianie wszystkich szczegółów obozowej rzeczywistości. Ludzie ci uważali, że wtedy, zaledwie kilkanaście lat po zakończeniu tamtego koszmaru, społeczeństwo nie jest jeszcze gotowe na poznanie prawdy o Dachau czy Mauthausen. Dlatego książkę Grzesiuka przyjęli, delikatnie mówiąc, chłodno. Doszło nawet do wytoczenia autorowi procesu o zniesławienie – mówi Michał Nalewski.

W recenzji, opublikowanej w „Życiu Warszawy” w kwietniu 1958, napisano: „Od czasów Borowskiego nie mieliśmy w literaturze tak pasjonującego dokumentu z obozów koncentracyjnych. Pięć lat kacetu nie ma przy tym ambicji artystycznych: jest zimną, przenikliwą, piekielnie dokładną relacją człowieka, który dzięki swemu sprytowi i szansie jednej na milion przetrwał piekło”. – Czynimy starania, by książka stała się szkolną lekturą obowiązkową. Nie licząc „Medalionów” Zofii Nałkowskiej, nie ma bowiem mocniejszego tekstu o życiu w obozie koncentracyjnym – powiedział Michał Nalewski.

Kolejne części trylogii także odkłamywały rzeczywistość i przełamywały stereotypy. W „Boso, ale w ostrogach” z 1959 r. Grzesiuk dokonał rozrachunku z rzeczywistością międzywojennej Warszawy. To również nie wszystkim się podobało. W opisach autora nie znajdziemy bowiem zachwytów nad blaskiem Paryża Północy, znajdziemy za to wspomnienia, w których odwiedzający Łazienki zakładali buty tuż przed wejściem na ich teren, a robili to tylko dlatego, że boso nie zostaliby wpuszczeni. Opisy biedy, schowanej za fasadami pięknych kamienic, nie pasowały do mitów o przedwojennej stolicy.

Wydanie, które przywiózł ze sobą do Sieradza Michał Nalewski, różni się od poprzednich edycji trylogii Grzesiuka. Jest ono bowiem pozbawione skreśleń i efektów działania cenzury.

Spotkanie odbyło się w ramach projektu „Jawne komplety literackie i językowe”, dofinansowanego ze środków ministra kultury i dziedzictwa narodowego, pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.

T.O.

1  2

3  4

5  6

7  8

9  10

11  12

13  14

15  16

17  18

20  21

projekt