^ Powrót na górę

 

 

Pszczoły tematem spotkania w starostwie

Rozmiar tekstu:

spotkanie
Na spotkaniu w sieradzkim Starostwie Powiatowym pszczelarze, samorządowcy i przedstawiciele instytucji związanych z rolnictwem szukali możliwości rozwiązania problemu negatywnego wpływu oprysków na pszczoły i środowisko naturalne.

Spotkanie otworzył starosta sieradzki Mariusz Bądzior. Wzięła w nim udział również wicestarosta Kazimiera Gotkowicz oraz członek Zarządu Powiatu – Tomasz Baliński. Obecni byli także: Anna Jankowska – kierownik delegatury w Sieradzu Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Roślin i Nasiennictwa w Łodzi, Leszek Przewłocki – powiatowy lekarz weterynarii, Jacek Hillebrand – dyrektor sieradzkiego oddziału Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa oraz przedstawiciele czterech gmin: Klonowa (wójt Marcin Golanowski), Brąszewice, Brzeźnio i Warta. Spotkanie zorganizowali: Starosta Sieradzki i Koło Pszczelarzy w Złoczewie. Środowisko pszczelarskie reprezentowało kilkanaście osób z powiatów sieradzkiego, wieluńskiego i zduńskowolskiego.

Pszczoły giną masowo, nie tylko w Polsce. Choroby, szkodniki, opryski, nawozy, smog, zanieczyszczenia środowiska, wszystko to sieje w ulach spustoszenie, a jeśli nie zawsze zabija, to osłabia owady, przez co stają się bardziej podatne na szkodliwe oddziaływanie różnych czynników. Wśród największych zagrożeń lokalni pszczelarze wymieniają przede wszystkim opryski i nawozy sztuczne, stosowane przez rolników. – Wielu z nich ma świadomość zabójczego wpływu oprysków na pszczele rodziny i stara się minimalizować jego skutki. Są jednak i tacy, którzy zupełnie bagatelizują problem i nie wykazują żadnego zainteresowania tymi niezwykle pożytecznymi owadami. Gdyby jeszcze stosowali preparaty w czystej postaci, byłoby pół biedy. Tymczasem najczęściej jest tak, że rolnik wlewa do zbiornika wszystkie środki, jakie tylko ma w domu. Tak powstaje mieszanka, która dosłownie masakruje pszczoły – mówi Jan Sobczak, prezes Regionalnego Związku Pszczelarskiego w Sieradzu.

Są preparaty nie trujące pszczół bezpośrednio, ale też powodujące śmierć tych owadów. Jak to się dzieje? Wyjaśnia prezes sieradzkiego Rejonowego Koła Pszczelarzy, Paweł Farbowski: – Pszczoła, przelatując przez chmurę takiego oprysku, teoretycznie bezpiecznego dla niej, zmienia swój zapach. To powoduje, że pszczoły strażniczki nie wpuszczają jej do ula. Ostatecznie więc ona i tak ginie.

Podczas spotkania w starostwie kilkanaście osób zastanawiało się, jak zaradzić temu zjawisku. – Ustawa o samorządzie wyposaża wójta, burmistrza i prezydenta w narzędzie pozwalające na tworzenie komisji do rozwiązania konkretnych problemów. Takie komisje działają w kilku sąsiednich powiatach i z powodzeniem zajmują się problemem wpływu oprysków na pszczoły. Pomagają rolnikom zrozumieć zasady hodowli pszczół i w razie potrzeby kontrolują, czy nawożenie i pryskanie odbywa się zgodnie z prawem – wyjaśnia Anna Jankowska. Obecni na spotkaniu pszczelarze zgodnie stwierdzili, że nie chodzi o karanie rolników, a raczej o uświadamianie im, że drastyczne zmniejszenie ilości pszczół oznacza nie tylko mniej miodu, ale również, a może przede wszystkim, mniejsze plony na skutek znacznie mniejszego zapylenia roślin.

Udział pszczół miodnych w ogólnym zapyleniu wynosi około 90 proc. Pozostałe 10 proc. przypada na trzmiele, pszczoły, muchówki, motyle i chrząszcze. Prawdą jest więc stwierdzenie Alberta Einsteina, przytoczone przez jednego z pszczelarzy, że w dniu, w którym umrze ostatnia pszczoła, ludzkości pozostaną cztery lata życia. Mniej więcej na tyle wystarczy zapasów żywności.

T.O.

1  2

4  5

6  7