Rocznica spalenia Złoczewa

Rozmiar tekstu:

zsp zloczew
Uczestniczyliśmy w bardzo potrzebnym wydarzeniu, przypominającym o strasznych wydarzeniach sprzed 80 lat. Mimo swej tragicznej wymowy, są one elementem historii naszego regionu i musimy o nich pamiętać – mówił starosta sieradzki Mariusz Bądzior, podsumowując obchody 80. rocznicy spalenia Złoczewa i wymordowania jego mieszkańców.

Aby upamiętnić tamte historyczne wydarzenia, Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych w Złoczewie zorganizował sesję popularnonaukową z udziałem samorządowców, harcerzy, zaproszonych gości oraz oczywiście uczniów i nauczycieli.

Jedną z prelegentek była Urszula Łukomska, prezes Klubu Historycznego im. Armii Krajowej, działającego przy złoczewskim Liceum Ogólnokształcącym. W swoim wystąpieniu przybliżyła wydarzenia, jakie rozegrały się w Złoczewie i okolicznych wsiach 3 i 4 września 1939 r. – Niemcy wkroczyli do Złoczewa 3 września około godz. 14 z dwóch stron: od Wielunia i od Lututowa. Wjechali na rowerach, motocyklach, czołgami i samochodami, wchodzili też pieszo. Były to oddziały 17 Dywizji Piechoty, dowodzone przez mjr. Herberta Locha. Po wzięciu 10 zakładników, w tym miejscowego proboszcza i aptekarza, których przetrzymywano pod nadzorem w miejscowym pałacu, w zasadzie w mieście był spokój. Tragedia zaczęła się dopiero gdzieś koło północy z 3 na 4 września – mówi Urszula Łukomska.

W Złoczewie rozpętało się piekło. Niemcy zaczęli strzelaninę i podpalanie zabudowań pociskami zapalającymi. Do mieszkań wrzucali granaty. Wkrótce w płomieniach stanęły ulice Lututowska i Burzenińska, które były trasami wyjazdowymi z miasta. Strzelano do wszystkiego, co się rusza. Ludność, próbująca wydostać się z płonących budynków, nie miała żadnych szans ucieczki.

Przesłuchiwani po wojnie naoczni świadkowie relacjonowali bestialskie mordy, dokonane nie tylko na członkach własnej rodziny, ale też i na uciekinierach z innych miejscowości, położonych bliżej granicy niemieckiej. W Złoczewie zginęli m.in. mieszkańcy wsi Dobrosław, Dymek, Pichlice, Sokolniki i Czastary, a także wielunianie, którzy zatrzymali się w mieście na noc. Złoczew palił się jeszcze przez kilka dni. Zginęło około 200 osób. Spalono 240 budynków, co stanowiło 80 proc. ówczesnej zabudowy miasta.

O wydarzeniach sprzed 80 lat na sesji popularnonaukowej wspominali również: historyk Józef Szubzda i dr Joanna Żelazko z łódzkiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Spotkanie poprowadził dyrektor Muzeum Okręgowego w Sieradzu Piotr Gutbier. Po sesji uczestnicy wzięli udział we mszy świętej w kościele parafialnym pw. św. Andrzeja.

Obchody zakończyła uroczystość przy pomniku upamiętniającym tragedię Złoczewa i jego mieszkańców. Okolicznościowe przemówienie wygłosił burmistrz Dominik Drzazga. Oprawę wojskową zapewnili żołnierze 15 Sieradzkiej Brygady Wsparcia Dowodzenia.

Okrągłą rocznicę tragicznych wydarzeń z września 1939 r. uczciła również delegacja sieradzkiego samorządu powiatowego: starosta Mariusz Bądzior, wicestarosta Kazimiera Gotkowicz, członek Zarządu Powiatu Tomasz Baliński, przewodnicząca Rady Powiatu Olga Kołoszczyk oraz radni: Maciej Sulgan i Edward Szewczyk.

T.O.

1  2

3  4

5  6

7  8

9  10

11  12

13  14

15  16

17  18

19  20

21  22

23  24

25  27

28  29

30  31