^ Powrót na górę

 

 

Nie tylko tulipany. Opowieść o Holandii

Rozmiar tekstu:

pbp
Holandia to kraj o wielkości mniej więcej naszego województwa mazowieckiego. Tyle tylko, że Mazowsze zamieszkuje niecałe 5,5 mln ludzi, a w 2016 roku na świat przyszedł 17-milionowy Holender.

Państwo to obszarowo jest może niewielkie, ale pod wieloma względami oryginalne. Lista osobliwości jest długa, a rozpoczyna ją fakt, że jedna trzecia Holandii leży poniżej poziomu morza. Okoliczność ta od wieków determinuje życie jej mieszkańców, zmuszając ich do podporządkowania wielu dziedzin właśnie walce z wodą.

– Mieszkaliśmy w 250-tysięcznym mieście, na którego miejscu 40 lat wcześniej było morze. Przez wiele pokoleń tamtejsze społeczeństwo nauczyło się nie tylko panować nad żywiołem. Holendrzy poszli dalej i przy pomocy nowoczesnych rozwiązań inżynierskich i hydrologicznych potrafią dosłownie odbierać morzu ląd – mówi Paweł Pomykalski, który wraz z żoną Beatą po raz drugi odwiedził Powiatową Bibliotekę Publiczną w Sieradzu. Tematem spotkania z małżeństwem podróżników były wspomnienia z kraju wiatraków, tulipanów i serów.

To „odbieranie morzu lądu” jest oczywiście obwarowane wieloma warunkami. Bezpieczeństwo ludzi mieszkających na terenach wydartych wodzie zapewnia ponad 600 stacji pomp, pracujących 24 godziny na dobę. Gdyby je wyłączyć, połowa Holendrów nie miałaby gdzie mieszkać.

Niewielka ilość ziemi uprawnej nie przeszkadza Holandii być potęgą w produkcji rolnej. Odpowiednie gospodarowanie pozwala osiągnąć dużą wydajność. Pomaga w tym na pewno wszechobecna woda, bo tamtejsi rolnicy nie znają pojęcia suszy. Oprócz wody mają oni również pod dostatkiem wiatru. Stąd duża liczba wiatraków, i nie chodzi tu o elektrownie wiatrowe, tylko o olbrzymie murowane lub drewniane obiekty, zamieszkałe przez ludzi. – W Holandii wciąż kultywowany jest fach młynarza, co więcej, można chyba mówić o czymś w rodzaju kultury młynarskiej. Przejawia się ona w specjalistycznym nazewnictwie, związanym z techniką i mechaniką spotykaną w wiatrakach. W języku polskim czegoś takiego nie ma – opowiadają podróżnicy.

Holandia słynie również z produkcji serów. Mówiła o tym Beata Pomykalska: – Ten produkt jest tam wytwarzany od wieków. Wypływający w morze marynarze potrzebowali prowiantu, który przez długi czas zachowywał przydatność do spożycia. Z czasem sery stały się dobrem narodowym, produkowanym w oparciu o tradycyjne receptury.

Niewielkie terytorium zmusiło Holendrów do wprowadzania nie spotykanych gdzie indziej rozwiązań architektonicznych i komunikacyjnych. Żaden inny kraj europejski nie ma tak dużej gęstości zaludnienia: jeśli wierzyć Wikipedii, współczynnik ten wynosi 414 osób na kilometr kwadratowy, dla porównania – w Polsce na jednym kilometrze kwadratowym mieszkają 123 osoby. Gdyby więc w Holandii było tyle samochodów na mieszkańca, co u nas, kraj zostałby sparaliżowany. To jest powód, dla którego w Amsterdamie, Rotterdamie czy Utrechcie skrzyżowania częściej bywają zakorkowane przez rowery niż przez samochody.

Na koniec nowość. Od 1 stycznia 2020 roku, decyzją holenderskiego rządu, kraj tulipanów oficjalnie nie nazywa się już Holandią, tylko Niderlandami. Polski Główny Urząd Geodezji i Kartografii uspokaja jednak, że zmiana ma charakter wewnętrzny i, jak wyjaśniła Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Hadze, „nie wiąże się z apelem do innych państw o dostosowanie się do tej zmiany”. Holandia pozostanie więc Holandią.

T.O.

1  2

3  4

5  7

8  9

10  11

12  13

14  15

16  17

18  19

20  21

22  25

23  24

26  27

28  29

30  31

32  33

34  35

36  37