^ Powrót na górę

 

 

Stach z Warty. Opowieść Barbary Cicheckiej

Rozmiar tekstu:

muzeum
W Muzeum Okręgowym w Sieradzu gościła Barbara Cichecka, dyrektor Muzeum Miasta i Rzeki Warty. Tematem spotkania był Stanisław Szukalski – nieco już zapomniany artysta, z pochodzenia warcianin.

Co łączy miejscowość Warta z hollywoodzkim aktorem Leonardo DiCaprio? Odpowiedź jest równie zaskakująca jak samo pytanie: postać Stacha z Warty – Stanisława Szukalskiego, ekscentrycznego artysty rodem z ziemi sieradzkiej.

Urodzony w 1893 r. w Warcie Stanisław Szukalski, utalentowany artysta, oryginał, przez wielu uważany za dziwaka i ekscentryka, w Stanach Zjednoczonych pojawił się już jako niespełna dziewięcioletni chłopiec. Osiadł tam wraz z rodzicami i siostrą Alfredą. Ojciec Dionizy, z zawodu kowal, po krótkiej emigracji zarobkowej i pobycie w Afryce Południowej wrócił do rodzinnej Warty, po to tylko, by za zarobione pieniądze kupić sad w Gildach koło Radomska, a potem wyjechać wraz z rodziną do Stanów.

Na niepospolitym talencie artystycznym chłopca jako pierwszy poznał się prof. Andrzej Popiel, rzeźbiarz mieszkający w USA. To on doradził rodzicom, by wysłali go do krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. W 1910 r. kilkunastoletni Stach zjawił się na egzaminie wstępnym, który zdał w cuglach. Szybko jednak okazało się, że środowisko akademickie nie jest tym, w którym niespokojna dusza chciałaby przebywać.

Delikatnie mówiąc, był wyjątkowo niesfornym studentem. Po trzech latach, znaczonych konfliktami z władzami akademii, Stach porzucił studia i wyjechał z powrotem do Stanów. Po latach wspominał: „anegdoty, opowiadania, starszych kolegów, którzy zahaczali w czasie o wcześniejsze pokolenia znanych artystów, dało mi więcej niż szkoła, czy te parę książek, jakie zmusiłem się, by przeczytać” (cytat za: „Między sztuką i życiem. Niepokorny Stach z Warty” Barbary Cicheckiej).

Niechęć do szkół, zinstytucjonalizowanej formy nauki oraz wykładowców pozostała w nim na zawsze. Jeszcze po wielu latach Szukalski utyskiwał na „autorytety”, które są „niegodne wysłuchania”, bo „się znają na danych działach wiedzy, lecz nic w tych działach nie potrafią stworzyć”. Pierwszeństwo przyznawał praktyce, którą przedkładał nad zbędną teorię. „Tak jak Henry Ford nie czytał książek z działu ekonomii, zanim stał się wielkim tytanem przemysłowo-finansowym, a wręcz przeciwnie, to ekonomiści studiują dziś jego myśli, zasady prowadzenia przemysłu i silą się wymacać sekret jego poglądowości na ekonomię, by o tym pisać swe książki” – stwierdzał Stach w wydawanym przez siebie periodyku „Krak” w 1937 r.

Po powrocie ze studiów do USA młody artysta szybko zmuszony był przyjąć rolę głowy rodziny – tragiczna śmierć ojca zmusza go do podjęcia pracy zarobkowej. Zaczyna więc rzeźbić, można powiedzieć, zawodowo. Wówczas powstają m.in. dzieła: „Praca”, „Sen”, „Upadek człowieka”, „Walka ilości z jakością”, „Atlantyda” i „Niemy śpiewak”. Aby się nimi pochwalić, Stach wydał (na własny koszt) w 1923 r. album „The work of Szukalski”. W tym samym roku udało mu się pokazać swoje prace w warszawskiej Zachęcie. To był kamyk, który uruchomił lawinę wystaw i nagród.

We wrześniu 1939 r. artysta cudem uszedł z życiem, gdy niemiecka bomba trafiła w jego warszawską pracownię, grzebiąc dorobek artystyczny. To, co mimo wszystko ocalało, zniszczyli Niemcy podczas okupacji. Stachowi w ostatniej chwili udaje się uciec do USA.

Szukalskiemu blisko było do stylu rysunkowego fantasy, którego zresztą był w USA prekursorem. Po wojnie oryginalnymi pracami artysty zainteresowali się filmowcy z Hollywood, czerpiąc z nich pomysły przy opracowywaniu architektury i strojów do filmów science fiction. Pod koniec lat 70. ze Stachem z Warty nawiązało kontakt holenderskie małżeństwo Lena Zwalve i Glenn Bray, które wydało jego dwa albumy: „Troughful of Pearls” i „Inner Portraits by Szukalski”. Wśród zamieszczonych w nich kolorowych fotografii, wykonanych przez Glenna Braya, znajdują się również takie, które świadczą o przyjaźni Stacha z Warty z małżeństwem DiCaprio. Jedyne dziecko Irmelin i George’a DiCaprio nie mogło otrzymać innego imienia, jak tylko Leonardo, ponieważ zwłaszcza matka była zachwycona twórczością Leonardo da Vinci.

Kontakty rodziny ze Stachem musiały trwać długie lata, co więcej, przetrwały nawet jego śmierć. Na jednym ze zdjęć widać dziewięcioletniego Leonardo z dziewięćdziesięcioletnim Szukalskim (wykonane w 1983 r.), a na kolejnym – 25-letniego Leonardo z ojcem obok rzeźby Stacha z Warty pt. „Cecora” z 1927 r., przedstawiającej głowę hetmana Stefana Żółkiewskiego. Fotografię tę wykonano w 1999 r., a więc 12 lat po śmierci Szukalskiego i dwa lata po premierze filmu „Titanic”. Wspomnienia aktora z dzieciństwa, retrospekcje ze spotkań ze Stachem byłyby z pewnością ciekawym materiałem, być może nawet na odrębną publikację.

Szukalski do końca życia pozostał warcianinem. W listach, wymienianych z działaczką społeczną i lekarką z Warty dr Eugenią Kaleniewicz, wspominał rodzinne miasteczko. Na jego cześć napisał nawet wiersz zatytułowany „Wartczanom”. Jego treść jest centralnym elementem wystawy stałej w Muzeum Miasta i Rzeki Warty, poświęconej Stachowi.

Prochy Szukalskiego nie wróciły jednak do rodzinnego miasta. Grupa jego amerykańskich przyjaciół rozsypała je na Wyspie Wielkanocnej, podobnie zresztą jak zmarłej siedem lat przed nim jego żony Joan. Życie Stacha 19 maja 1987 r. zakończył atak serca.

T.O.

1  3

4  5

6  7

8  9

10  11

12  13